ZIELONEJ SZKOLE W RIMINI

ZIELONEJ SZKOLE W RIMINI

27.05-03.06. 2019 r.

Od dziewięciu lat w PSP im. J. Ossolińskiego istnieje tradycja organizowania zajęć Zielonej Szkoły. Dotychczas uczniowie wyjeżdżali w polskie góry oraz nad Morze Bałtyckie. Wychowawcy starali się zaprezentować swoim uczniom najwspanialsze przyrodnicze, geograficzne i regionalne osobliwości odwiedzanych miejsc. Dzieci uczyły się współpracy w grupie, opanowały umiejętność radzenia sobie w nowych sytuacjach, budowały pewność siebie i uczyły się samodzielności. Cennym osiągnięciem w tych corocznych zajęciach było uczenie się przez doświadczenie, zabawę oraz przeżywanie. Wszystkie emocje, które towarzyszyły uczniom podczas Zielonej Szkoły utrwalały zdobytą wiedzę i wzmacniały więzi z grupą rówieśniczą.

Do Włoch wyjechało 49 uczniów wraz z wychowawcami i pilotem wycieczek. W taką wyprawę wybrała się młodzież klas III gimnazjum oraz uczniowie klasy ósmej. Do grupy dołączyli uczniowie klas młodszych, od IV do VI. Mimo tak zróżnicowanej wiekowo grupy, praca okazała się bardzo owocna. Budowanie grupy, podział zadań oraz stopniowanie ich trudności stawiało  dodatkowe wyzwania dla wychowawców.

W tym roku wychowawcy zdecydowali się na zorganizowanie wyjazdu do Włoch. Miejscem docelowym było historyczne miasteczko położone nad Adriatykiem- Rimini. Zanim dotarliśmy do celu, przemierzaliśmy przez Czechy, Austrię i wspaniałe Alpy do Włoch. Uczniowie mogli podziwiać krajobrazy, obserwować organizację transportu w tunelach alpejskich, mogli wykorzystać język angielski, niemiecki do komunikacji podczas postojów na stacjach obsługi pasażerów. Dzięki temu, że wielu uczniów podróżuje od kilku lat, taka długa eskapada nie sprawiła im wiele trudu.

Rankiem 28 maja dotarliśmy do portu Chioggia, skąd statkiem popłynęliśmy do Wenecji, gdzie oczekiwała pani przewodnik. Wenecja przywitała nas lekkim deszczem, który nas nie zniechęcił do zwiedzania. Zachwyceni wspaniałymi zabytkami-Pałacem Dożów, Bazyliką św. Marka, niezliczoną liczbą kanałów, mostów, pod którymi przepływali turyści w czarnych ogromnych gondolach, staraliśmy się wszystko uwiecznić na fotografii. Zmęczeni, ale wyposażeni w pamiątki, nasyceni pizzą i włoskimi lodami dotarliśmy do portu, by udać się w rejs powrotny. Jeszcze tego dnia dotarliśmy wieczorem do Rimini, aby powitać piękną piaszczystą plażę, na której rzędy parasoli ze słomkowym dachem sprawiały wrażenie miejsca nierzeczywistego. Od tej chwili wszystko stało się nowym doświadczeniem- włoska kuchnia, gdzie zamiast zupy na pierwsze danie, zawsze podawano makaron i…chleb a woda była prosto z kranu lub lodówki. I jeszcze południowa sjesta, do której musieliśmy się dostosować. Nasi uczniowie szybko się tych zachowań uczyli. Potrafili robić zakupy w sklepikach i na pobliskich stoiskach z owocami dogadując się w bardzo ciekawy sposób. Sprzedawcy pochodzili praktycznie z trzech kontynentów, najwięcej z Azji. Przy tej okazji rodziło się wiele żartów i kabaretowych wręcz sytuacji.

Dużym blokiem zajęć prowadzonych podczas zielonej szkoły były sportowe rozgrywki, zawody oraz mecze piłki siatkowej i nożnej na pobliskiej plaży. Dzięki temu, że opiekunami byli też nauczyciele wychowania fizycznego, trenerzy i ratownicy wodni, nasi uczniowie mogli popływać w ciepłych i bardzo słonych wodach Adriatyku. Te zajęcia najbardziej się podobały i trenerzy mieli ręce pełne roboty.

W czwartek 30 maja wyjechaliśmy do San Marino. Miasteczko zaprezentowała nam pani przewodnik, która poprowadziła nas wąskimi uliczkami wzdłuż kamiennych, starożytnych murów na wzgórze do twierdzy. Widoki z twierdzy na wzgórzu zapierały dech w piersiach. U podnóża wzniesienia, spoza obłoków wynurzyły się osiedla domków pokrytych ceramiczną dachówką, która tonęła w pióropuszu palm i platanów. Byliśmy miło zaskoczeni powitaniem przez miejscowych sklepikarzy nawołujących w języku polskim, z flagami  biało-czerwonymi w reku, zapraszających do zakupu pamiątek i regionalnych towarów.

Ta mała republika utrzymująca się z turystyki doskonale opanowała sposoby oczarowania przybyłych gości z najodleglejszych zakątków świata. Niemniej jednak taki polski akcent wywołał u uczniów ekscytację, a fakt, że mogli rozmawiać po polsku nie tyko dziwił, ale wprawiał w dumę.

Wąskie i strome uliczki, kamienne schody i wiekowe twierdze oraz roślinność robiły ogromne wrażenie.

Pobyt w San Marino dla wszystkich okazał się ciekawym doświadczeniem. Historia i współczesność splotły się w sukces trwania tej enklawy przez wieki tuż obok Rimini, skąd turyści napływają szerokim strumieniem każdego dnia wpinając się na szczyt ponad 700 m.n.p.m.

Po powrocie w ośrodku w Rimini czekała kolejna niespodzianka. Na holu spotkaliśmy grupę sportowców, rówieśników naszych wychowanków przybyłych z Korsyki, którzy przyjechali na turnieje piłkarskie do Włoch. Język francuski okazał się za trudny, ale i tak rozmowy w holu przeciągały się do ciszy nocnej, komunikacja w języku angielskim i mowa ciała pozwoliła nawiązać znajomości.

Doświadczenia zdobyte podczas wyjazdu za granicę, gospodarowanie walutą, przeliczanie jej podczas zakupów, umiejętność komunikowania się, dostosowania się do zwyczajów, próbowanie nowych smaków oraz niezliczona ilość zdjęć i wrażeń estetycznych, to dodatkowy bagaż, który każdy przywiózł z tej Zielonej Szkoły wliczając w to wiadomości zdobyte podczas zwiedzania Wenecji, Rimini, San Marino i Wiednia ze wzgórzem Kahlenberg w drodze powrotnej.

W piękny niedzielny poranek, po śniadaniu pożegnaliśmy włoskie plaże, udając się w drogę powrotną. Jeszcze mieliśmy przed oczyma Starówkę w Rimini z Łukiem Triumfalnym, pod którym nasi uczniowie zatańczyli poloneza, co wywołało falę oklasków wśród włoskich przechodniów. Jeszcze nie opadły emocje związane z podsumowaniem Zielonej Szkoły w sobotni wieczór na plaży, gdy uczniowie prezentowali piosenki, scenki kabaretowe, tańce i wprawki muzyczne, a wszyscy zatańczyli taniec belgijski i makarenę  w świetle ostatnich promieni słonecznych i przy kojącym szumie morza, a już trzeba było pakować bagaże do autokaru. Wszystko dobre, co się dobrze kończy… Szlaki zostały przetarte, może przeżycia związane z tym wyjazdem skłonią wielu już w dorosłym życiu do powrotu i powtórzenia tej przygody z innej perspektywy? Mamy nadzieję, że sprawdziło się powiedzenie: „Podróże kształcą”.

Organizatorzy Zielonej Szkoły